Zepsuta piłka

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars

Data publikacji: 03-06-2010 Autor: KIKS.TV
Komentarze: 2

„Dlaczego każdemu piłkarzowi wybijającemu się z Ekstraklasowego tłumu, jako największą pochwałę i najbardziej oczekiwaną nagrodę zarazem, wieszczy się wyjazd za granicę?” – zastanawia się Daniel Myśliwiec

– Przy piłce nowy zawodnik Borussi Dortmund, podaje do swojego nowego klubowego kolegi. Ten z pierwszej odgrywa do tego, który ciągle walczy o transfer, niestety zbyt lekko i futbolówkę zdołał wybić jeden z Serbów. Niemal momentalnie ją odzyskujemy dzięki piłkarzowi, którego drużyna właśnie spadła z ekstraklasy, a on sam gra po to, by pokazać się nowym, potencjalnym pracodawcom – może nie z zagranicy, pewnie z kraju. Ponoć zainteresowany jest nim Wojciechowski – właściciel Polonii Warszawa, w której obecnie występuje zawodnik do którego „balon” został zaadresowany. Ten – podobnie jak w meczu z Finlandią – potwierdza swoją świetną dyspozycję mijając Serbskiego zawodnika – oj, wątpię by grał dla „Czarnych koszul” w następnym sezonie. Kto wie, może zgłosi się ktoś zza granicy?…

Czy tylko ja miałem wrażenie, że tak brzmiał komentarz do wczorajszego meczu Polaków z Serbami?  Czy tylko mój narząd słuchu drażniony był przez te nazbyt częste, powtarzane frazy o transferach? Podczas pierwszej części gry, nie irytowały mnie tak mocno. Skupiałem się wtedy na poczynaniach naszych kopaczy. Poczynaniach śmiałych, wyglądających na przemyślane, dzięki którym po raz kolejny odżyła we mnie nadzieja na budowę silnej (jak na nas) drużyny przed Euro 2012. Odżyła we mnie także inna myśl.

Dlaczego każdemu piłkarzowi wybijającemu się z Ekstraklasowego tłumu, jako największą pochwałę i najbardziej oczekiwaną nagrodę za razem, wieszczy się wyjazd za granicę? Z jakiej przyczyny oni sami o tym marzą? Natychmiast słyszę odpowiedź – kasa. Nie wierzę. Nie wierzę, że ktokolwiek, będąc małym chłopcem, mówi do rodziców: „Tato, ja będę wielkim piłkarzem, bo on zarabia dużo pieniążków”. Ojciec opowiadał mi, że ubóstwiał wręcz Lubańskiego. Ja zarzekałem się, że będę grał jak Roberto Carlos. Teraz, na podwórkowych boiskach, z ust podskakujących i unoszących w geście radości po zdobyciu bramki dzieciaków najczęściej słyszę „Messi!”. W którym momencie zaczyna się udawanie, że piłka nożna to pasja, a nie zajęcie wykonywane dla zarobku? Kiedy to wszystko się psuje?

Daniel Myśliwiec

R E K L A M A

Komentarze: 2 do “Zepsuta piłka”

  1. antyskorokop:

    Niestety panie Danielu… młodzieńcze ideały w trakcie dorastania rozbijają się o mur życiowych realiów. A cegły tego muru to pliki banknotów. Dlatego tym bardziej szanuje zawodników decydujących się na transfer do mniej renomowanego klubu, lecz z szansami na grę w pierwszym składzie. Niż tych, którzy kasują wypłaty za wprowadzanie większej konkurencji do zespołu(czytaj grzanie ławy). Nie mam tutaj na myśli kopaczy u schyłku kariery. Wg mnie, w ich sytuacji gra nawet w egzotycznej lidze za krocie jest całkowicie zrozumiała. Koniec końców, to ich zawód i chcą zapewnić sobie jak najlepsza emeryture.

  2. paź:

    w czasach kiedy piłkarz w III lidze zarabia więcej niż doktorant, zdanie ‘tato, będę piłkarzem, bo chcę mieć kasę’ nie mrzmi wcale tak głupio :)

KOMENTARZE:

Sраm Рrоtесtіоn bу WР-SраmFrее