Wynik … mało istotny
Data publikacji: 28-10-2010 Autor: Marek MroczekBrak komentarzy
Dało się wyczuć coś szczególnego w atmosferze wokół wczorajszego spotkania Pucharu Polski pomiędzy Cracovią a Lechem Poznań. Rzadko bowiem zdarza się żeby w dniu meczu nie on sam był najważniejszy. Na dobrą sprawę wynik stał się rzeczą drugorzędną. Przed spotkaniem na jaw wyszła wiadomość, że trener Ulatowski nie będzie dalej pracował z drużyną Pasów. 90 minut z Kolejarzem było zapewne najdłuższe w jego trenerskiej karierze. Niezręcznie i mało przyjemnie jest prowadzić zespół wiedząc, że „w praktyce” już się z nim nie pracuje. – Przed meczem był w szatni profesor Filipiak. Motywował nas do gry. Powiedział też, że w Cracovii będzie nowy trener – zdradził po meczu Rafał Ulatowski.
Na drugiej ławce trenerskiej o stołek grał Jacek Zieliński, który w przypadku porażki najprawdopodobniej pożegnałby się z posadą w Lechu. Kolejorz zagrał jak na Mistrza przystało i pewnie pokonał drużynę Pasów 4 – 1. Po spotkaniu szkoleniowiec przyznawał, że walka o odrodzenie i odzyskanie twarzy dla Poznaniaków dopiero się zaczyna. – Może to zabrzmieć dziwnie ale wciąż wierzymy, że włączymy się do boju o tytuł Mistrza Polski w tym roku. Zwycięstwo z Cracovią to taki promyk nadziei. Lech nie powiedział jeszcze ostatniego słowa – przekonywał Zieliński.
Po czwartej bramce Kolejorza strzelonej przez Jakuba Wilka Rafał Ulatowski nie wytrzymał i opuścił ławkę trenerską. Po meczu był załamany i zrezygnowany. – Wstyd. Nie zaprezentowaliśmy się z godnością, która przystoi koszulkom jakie nosimy. Nikogo nie usprawiedliwiam – siebie też. Porażki dźwiga na barkach jedna osoba. To trener odpowiada za wyniki – stwierdził. Byłemu asystentowi Beenhakera nie udało się znaleźć wspólnego języka z piłkarzami. Przegrana goniła przegraną by w pewnym momencie bezsilność szkoleniowca osiągnęła stan krytyczny – W każdej sekundzie myślałem o tym dlaczego nie idzie. Włożyłem w pracę z Cracovią wszystkie swoje umiejętności, pełne zaangażowanie. Myślałem, że będę w stanie nauczyć czegoś zawodników. Zawiodłem. To dla mnie porażka – spuentował szkoleniowiec.
Całe zamieszanie wokół swojej osoby Ulatowski bardzo przeżywa. – Zebrałem tutaj prawdziwą lekcję życia – przyznał. Trener docenia jednak tych, z którymi pracował przez ostatnie miesiące. – Spotkałem tu wielu ciekawych ludzi. Zaliczam do nich profesora Filipiaka. To człowiek, który ma wizję i plan jak zbudować klub godny temu stadionowi, kibicom i historii. Ulatowski żałuje, że to już koniec przygody w Krakowie bo miał plany by zadomowić się tu na dłużej. – Cracovia to więcej niż klub dla historii Polski. Nie poszło tak jak zakładaliśmy z prezesem – stwierdził ze smutkiem.
Wewnątrz zespołu Pasów też coś pękło. – Gramy fatalnie. To przecież mecz Pucharowy. Dla nas mało istotny. A my co? Żadnej czerwonej kartki, mało żółtych, zero wślizgów – denerwuje się bramkarz Pasów Marcin Cabaj. – Lech zagrał normalne spotkanie. Po naszej stronie zabrakło walki – dodał. – Kibice mają już dość porażek. – Trzeba wstrząsnąć tym dreamteamem – ostro stwierdza Bartosz Ślusarski. Piłkarze sami domagają się więc zmian. Bez nich za chwilę może być już za późno na uratowanie ekstraklasy przy Kałuży.
Smutny to wieczór kiedy już przed rozdaniem wiadomo kto jakie ma karty. Opera mydlana pt. „Nowy trener Cracovii” trwa w najlepsze. Wiemy tylko tyle, że z listy potencjalnych opcji trzeba skreślić – Ulatowski dalej prowadzi Pasy. I chyba dobrze dla obu stron. Bo w ostatnich dniach przypominały nienajlepiej dobrane małżeństwo z dwudziestokilkuletnim stażem – jesteśmy ze sobą, ale na dobrą sprawę nic o sobie nie wiemy, o uczuciu nawet nie wspominając. A tak każdy pójdzie w swoją stronę żyć swoim życiem.
(mm)



Wykop
Facebook
Blip
Flaker
Twitter
Śledzik