Mariusz „TV” Pudzianowski nadzieją polskiego MMA?
Data publikacji: 06-05-2010 Autor: KIKS.TVBrak komentarzy
Już w piątek 13. Konfrontacja Sztuk Walki. W walce wieczoru zmierzy się m.in. Mariusz Pudzianowski. Pewny jest tylko sukces marketingowy.
A co z poziomem sportowym ? Już w piątek 13. Konfrontacja Sztuk Walki. W walce wieczoru zobaczymy pojedynek Mameda Khalidova z Ryutą Sakurai, weteranem japońskiego MMA i legendarnej organizacji PRIDE. Na szali leży pas mistrza KSW w wadze średniej. Drugi ‘main event’ wzbudza chyba jeszcze większe emocje i prawdopodobnie to on przykuje do odbiorników miliony telewidzów. Mowa o kolejnej walce Mariusza Pudzianowskiego w najbardziej wymagającej formule sportów walki.
Po pierwszej walce „Pudziana” niewiele można powiedzieć o jego poziomie sportowym. Technika, jaką zaprezentował, świetnie korespondowała z poziomem muzyki, która towarzyszyła mu podczas wejścia na ring. Jego przeciwnik, parias środowiska pięściarskiego, nie stawił najmniejszego oporu najsilniejszemu człowiekowi świata. Przed tym pojedynkiem media pełne były szumnych zapowiedzi „pięściarza”, że pokaże, co to znaczy mierzyć się z zawodowcem. Jak się skończyło wszyscy pamiętamy… Okazało się że częstochowianina stać na bardzo wysoki poziom profesjonalizmu tylko w przedstartowych sesjach zdjęciowych i wywiadach. Celebryta powinien zmienić dyscyplinę, popracować troszeczkę na siłowni i spróbować sił w kulturystyce, ponieważ w napinaniu się już prezentuje światowy poziom.
Po efektownej wygranej siłacza podniosły się głosy ze Pudzianowski jest wielki już nie tylko we wszystkich możliwych obwodach, lecz również we wszechstylowej walce wręcz. Od razu znaleźli się myśliciele, którzy chcieliby go zestawić z największymi mistrzami, takimi jak Brock Lesnar, o Fiedji nie wspominając. Prawdą jest, że pan Mariusz jako zawodnik Mixed Martial Arts nie pokazał jeszcze nic. Jego realne możliwości ciągle pozostają zagadką.
Tym razem przed Polakiem stoi o wiele trudniejszy test. Rekord jego przyszłego przeciwnika (10-1), musi budzić respekt. Yusuke Kawaguchi jest mistrzem japońskiej organizacji DEEP. Może nie jest to najsilniejsze zrzeszenie, ale pasów mistrzowskich za darmo nie rozdają. Po prześledzeniu poprzednich walk japończyka nasuwa się jeden wniosek. Może nie jest wirtuozem wszechstylowej walki wręcz, lecz cechuje go to, co jest domeną zawodników z kraju kwitnącej wiśni… serce do walki. Tym razem polski atleta nie może liczyć ze po kilku kopnięciach, rodem spod budki z piwem, przeciwnik zwali się na matę i odklepie. Japończycy to spadkobiercy samurajów, z ich narożnika próżno czekać na rzucenie ręcznika.
Chyba w każdej walce murowanym atutem Pudzianowskiego będzie jego masa i siła. W dalszym ciągu niejasne są warunki fizyczne jakimi dysponuje jego przyszły oponent. Organizatorzy gali podają ze jest to 110 kg, podczas gdy na Sherdogu można znaleźć informacje że jedynie 98kg. Oczywiście fizyczność to nie wszystko. Najważniejsze są umiejętności i to co siedzi w głowie i sercu każdego fightera. Ostatnimi czasy dowiódł tego chociażby Minowaman, zwyciężając kolosów w drodze po tytuł zwycięzcy Super Hulk Tournament. Ciężko porównywać Yousuke do słynnego rodaka. Mimo że jako swój styl bazowy podaje judo, rzadko stosuje rzuty, obalenia czy próby poddań. Większość jego dotychczasowych walk to wojny prowadzone w stójce. Być może na Dominatora przygotuje jakiś bardziej wyrafinowany gameplan? Zapewne największym wyzwaniem dla mistrza DEEP będzie przetrwanie początkowego naporu ze strony polaka. Ponoć Pudzian sam układa sobie strategie do kolejnych pojedynków, wiec wielce prawdopodobne ze będzie dokładnie taka sama jak do pojedynku z Najmanem. Wprost proporcjonalnie do upływu czasu, wraz ze wzrostem zmęczenia siłacza szanse Kawaguchi’ego będą rosły.
Pudzianowski walnie przyczynia się do popularyzacji MMA w naszym kraju. Tylko czy na pewno chcemy żeby przeciętny zjadacz chleba kojarzył tę dyscyplinę z takim „żywiołem” jaki zaprezentował w swojej pierwszej walce? Siłacz ma niespotykany potencjał fizyczny, jako najszybszy z najsilniejszych ludzi na świecie ma wszelkie predyspozycje biologiczne żeby namieszać nawet w światowej czołówce. Niepokojące jest to, że Dominator chyba opatrznie rozumie pojecie – człowiek renesansu. Jako świeżo upieczony magister marketingu wszelkimi możliwymi sposobami próbuje podnieść swoją wartość na rynku reklamy. Tańczy, śpiewa a ostatnio walczy… trudno otworzyć przysłowiową lodówkę żeby nie natknąć się na jego wizerunek. Miejmy nadzieje ze poważnie potraktuje swoje deklaracje jakoby chciał zrobić w świecie MMA to samo co wcześniej jako strongman. Że nie potraktuje wszechstylowej walki wręcz jako kolejnego frontu do autopromocji. Niestety wątpliwości i podejrzenia mnoży wszystko co wiąże się z kolejną walka Polaka w Stanach, ale to temat na kolejny raz…
Piotr Szczurek




Wykop
Facebook
Blip
Flaker
Twitter
Śledzik